Orgazm Czy Satysfakcja

Tango Passion

Jeśli potrafisz doprowadzić kobietę do orgazmu – do dobrze, ale to za mało. Przeczytaj, dlaczego tak myślę.

Doprowadzenie kobiety do orgazmu jest w niektórych przypadkach bardzo proste.

Szczególnie jest to łatwe, jeśli kobieta sama dobrze wie o tym, co na nią działa najlepiej.

Wtedy kobieta może Cie nakierować, dać wskazówki, podpowiedzieć co masz robić, aby dać jej rozkosz.

Kilka minut gry wstępnej, odpowiednia atmosfera, właściwy stan mentalny, techniki stymulacji łechtaczki, trochę gorących słów i…

Bum!  Kobieta wybucha gorącym orgazmem.

Jeśli masz kurs „Władca Orgazmów”, to wiesz już, jakie to jest proste nawet, gdy ona Ci nie daje żadnych wskazówek.

=> Jeśli nie masz tego materiału to klikając w ten link możesz zdobyć tą wiedzę.

Patrząc na to z perspektywy faceta, może Ci się wydawać, że jesteś super kochankiem, bo masz tą umiejętność.

Doprowadziłeś kobietę do orgazmu. Jednak zazwyczaj jest to jedynie orgazm ciała fizycznego – fizjologiczny orgazm.

Z perspektywy kobiety wygląda to tak, jakbyś zaprosił ją na zapiekankę lub inny fast food, zamiast na wykwintną i elegancką kolację.

Ona się w pewien sposób najadła, ale nie zaspokoiła wszystkich zmysłów. Jest najedzona, ale jej umysł nie jest w stanie satysfakcji.

W obu przypadkach, zarówno w fast foodzie jak i w restauracji można się najeść do syta, ale obie sytuacje różnią się diametralnie.

Brakuje czegoś, co ja nazywam poczuciem spełnienia oraz nasyceniem zmysłów.

Spełnienie i nasycenie

Chodzi o to, że możesz doprowadzić kobietę do orgazmu, ale pewne uczucia nie będą zaspokojone.

Dużo ważniejsze niż orgazmy jest odczuwanie bliskości, akceptacji i zaangażowania oraz radości.

Możesz to osiągnąć angażując się w przeróżne seksualne aktywności.

Może to być bogata w różne atrakcje mentalna gra wstępna, zabawa z jej ciałem i umysłem, emocjonalne wzloty wywołane Twoimi słowami.

Dam Ci szybkie porównanie na podstawie 2 sytuacji.

Pierwsza sytuacja

W sytuacji, gdy zamawiasz fast food to w ciągu 5 minut jesteś najedzony do syta.

Byłeś głodny, jesteś napchany. Cel osiągnięty.

Jeśli to Ci pasuje i jeśli pasuje to Twojej ukochanej to ok.

Druga sytuacja

Natomiast w momencie, gdy planujcie fajną kolację to w tym procesie jest więcej odczuć i emocji.

Najpierw są plany i wizja w głowie oraz ochota na „coś” dobrego w miłym miejscu.

Następnie idziesz z kobietą do restauracji, wybierasz stolik, jest fajnie i przyjemnie.

Dostajecie menu. Słuchacie sobie muzyki. Spoglądacie na ludzi. Czujecie miłe zapachy.

Być może Ty już wiesz, co chcesz zamówić, a kobieta oczekuje, że coś jej zaproponujesz, bo się nie może zdecydować.

Udaje się Wam zamówić przystawkę i danie główne, ale oboje wiecie, że może na tym się nie skończy.

Oczekujecie na dalszy przebieg wydarzeń.

W momencie, gdy siedzicie na wprost siebie macie możliwość rozmawiać, śmiać się lub patrzeć sobie w milczeniu w oczy.

Wszystko dzieje w atmosferze oczekiwania, w której Wasze zmysły szaleją lub po prostu są uradowane.

Dostajecie przystawkę, najpierw zjadasz ją wzrokiem, później zapachem, a na końcu smakiem.

Po tym małym wstępnie stajesz się jeszcze bardziej napalony, bo Twoją ochotę na „coś” dobrego tylko częściowo została zaspokojona.

Później oczekujesz na danie główne.

Gdy czekacie na nie zbyt długo możecie się wkurzyć, ale gdy kelner przynosi je zbyt wcześnie, to nie doświadczycie w pełni emocji związanych z uczuciem oczekiwania.

Czas pomiędzy daniami musi być idealny.

Zjadasz danie główne, ale wiesz, że to jeszcze nie koniec.

Wołasz kelnera do stolika i zamawiasz deser.

Kolacja jest rozciągnięte w czasie, dzięki czemu wszystko, co jecie wydaje się jeszcze bardziej sycące.

Doświadczacie każdej minuty bardziej, czujecie o wiele lepiej każdą potrawę.

Po godzinie, może dwóch jesteście nie tylko najedzeni, ale także spełnieni i nasyceni.

Dużo lepiej zaspokojone są Wasze zmysły smaku, zapachu, wzroku.

Odczuwacie większą satysfakcję. Oczywiście nie każdy zwraca uwagę aż na tyle szczegółów świadomie.

Często robi się to podświadomie. Twój mózg rejestruje więcej wrażeń i się nimi nasyca.

Większe osiągnięcia

Mam nadzieję, że rozumiesz już, że sam orgazm to za mało i że do tego, aby seks był satysfakcjonujący potrzeba więcej elementów.

Skupiając się tylko na orgazmie sprawisz, że kobieta będzie najedzona, ale nie będzie spełniona i nasycona wrażeniami.

Wiele kobiet orgazmów nie uważa za niezbędny element dobrego seksu, bo same mogą się doprowadzić do orgazmu.

Jeśli potrafisz sprawić, że ona poczuje się również spełniona i nasycona, to dużo więcej osiągniesz.

Niech to, co się dzieje w Twojej sypialni nie będzie sprintem na 100 metrów, ale długim biegiem po szczytach i dolinach.

Nie zrozum mnie, źle.

Czasami sprint jest również wskazany i jest najlepszą opcją, jeśli spełnia zasady dobrego seksu.

Podaję je w materiale „Generatory Rozkoszy.”

Choć jeśli w jakichś okolicznościach wybierasz sprint to lepiej na 300 metrów, niż na 100 😉

=> Więcej unikatowych wskazówek znajdziesz także po kliknięciu w ten link.

Do usłyszenia!

Aleks


Jeśli jeszcze nie masz mojego bezpłatnego e-kursu, a chcesz…

>>> Odkryć najlepsze wskazówki i sztuczki do łóżka

>>> Powiększyć penisa 100% naturalnie

>>> Łatwo poradzić sobie z przedwczesnym wytryskiem

>>> Poznać wskazówki na silną erekcję i potężne libido

>>> Poznać pozycje seksualne, za którymi szaleją wszystkie kobiety

…to możesz go pobrać wchodząc na ten link: https://lepszykochanek.pl/


3 Comments on “Orgazm Czy Satysfakcja

  1. Hmmm…, bardzo to cirkawe i faktycznie tak jest! Zaczna mi jednak brakować pomysłów i zastanawiam się gdzie mnie to zaprowadzi!

     

  2. Jak najbardziej ma to sens. Dobre jest również przerywanie, kiedy kobieta jest napalona, odrzucanie jej w typowy dla kobiet sposób "to dzieje się za szybko" tak żeby ona nie wiedziała jak to się skończy. Ważne jest bycie nie przewidywalnym. Większość facetów jest przewidywalna dla kobiet, dlatego je nudzą, a każdy człowiek szuka wyzwania. To co ogólnodostępne nie jest porządane. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.